Po godzinach: Trochę o słuchawkach

Opowiadam trochę o moich preferencjach dotyczących słuchawek i modelach, z którymi miałem styczność.

Witajcie.
Zanim zaczniemy, krótki disclaimer żeby bólu dupsztala nie było. Mianowicie wpis ten jest tylko moją subiektywną opinią, opartą na własnych doświadczeniach, i nie otrzymałem za niego żadnych korzyści finansowych.
Jest on też bardzo haotyczny, za co z góry przepraszam.

Moimi pierwszymi jak wtedy myślałem lepszymi słuchawkami kupionymi za własne siano były Creative SoundBlaster XH3. Nie wyróżniały się one niczym szczególnym, wykonane były z plastiku i miały odłączany kabel mini jack w oplocie, z regulacją głośności oraz przełącznikiem wyciszania również odpinanego mikrofonu. Co ważne, była to konstrukcja pół otwarta, dzięki czemu można było w nich słyszeć wszystko co się dzieje do okoła.
Było to jeszcze w czasach, gdy chodziłem do budy, więc na zdalnych ten przełącznik do wyciszania mikrofonu wiele razy uratował mi dupsko.
Niestety po jakimś czasie eksploatowania tych że słuchawek złamałsię pałąk po boku, czyli tam gdzie dopasowywuje się słuchawki do łba. Z tego powodu słuchawki mimo iż w pełni sprawne technicznie nie nadają się do użytku, ponieważ po założeniu jedna z nich się wyginała w przeciwną stronę.
Po zdalnych do budy nosiłem słuchawki douszne, dokładnie ten sam model AKG który dostawało się w zestawie z na przykład Galaxy S10. Swoją drogą pamięta ktoś jeszcze te czasy kiedy słuchawki były dodawane gratis?
Wracając do tematu, są to chyba najlepsze słuchawki douszne jakie kiedykolwiek testowałem. Używałem ich codziennie, i przez 2 lata przewinęły się chyba ze cztery pary, bo po czasie przerywały się kable.
Gdzieś na początku 2022 postanowiłem kupić słuchawki Creative SoundBlaster Jam V2, które okazały się strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o moje potrzeby.
Mianowicie muszę korzystać ze słuchawek otwartych, a w przypadku słuchawek TWS z trybu transparentnego, ponieważ zamknięte konstrukcje powodują u mnie dyskomfort zarówno fizyczny jak i mentalny.
To nie jest nawet kwestia budowy, bo miałem na swojej bani zarówno słuchawki gamingowe firm Steel Series, logitech i Creative czy studyjne firmy Senheiser.
Po prostu w tego typu słuchawkach czuję taki sam dyskomfort jak w wygłuszonym pomieszczeniu.
Dodatkowo jestem odpowiedzialny za kotka.
Tak więc SoundBlaster Jam V2 mam już od dwóch lat.
są one kompaktowe, lekkie i plastikowe, jednak mimo tego mają zaskakującą wytrzymałość.
Lądowały one na podłodze wiele razy po tym, jak kabel zahaczył mi się o poręcz od krzesła, były one też na dnie plecaka przygniecione zasilaczem od Legiona, który waży dosyć sporo i wszystko to przetrwały przez co służą mi do dziś.
Jedynymi problemami są słabo działające już gniazdo USB-C, przez co przez lekkie poruszenie kablem zanika mi dźwięk na kilka sekund, oraz wyrobiona regulacja po prawej stronie.
W sumie kolejnym minusem jest brak oryginalnych padów do kupienia, w zestawie dostajemy jedną dodatkową parę. Kupiłem chińskie zamienniki ale są one bardzo cieńkie, a co za tym idzie niewygodne.
Z plusów mamy możliwość używania jako urządzenie audio USB, dzięki czemu dźwięk jest bardziej autentyczny niż w większości kart dźwiękowych w laptopach. Minusem tego rozwiązania jest niekompatybilność z wszelkiego rodzaju interfejsami audio czy mikserami.
Jest też bluetooth 5.0, z którego osobiście nie korzystam, i przycisk bass boost, który warto nacisnąć i zostawić włączony.
Słuchawki jak dla mnie mają zadowalającą jakość dźwięku jak na swój rozmiar i fakt, że jest to konstrukcja otwarta.
Wśród niewidomych cieszą się teraz popularnością słuchawki z technologią 2,4ghz, czyli z tak zwanym donglem. Pozwala to na minimalne opóźnienia w przesyłaniu dźwięku oraz lepszy zasięg niż bluetooth.
Większość takich słuchawek jest zamknięta, przez co ciężko jest się poruszać mając je na głowie, co dla mnie jest strasznie niepraktyczne.
Jedyne co by mnie przekonało do technologii 2,4ghz to modele nauszne, które nie przylegają do ucha.
W tak zwanym między czasie miałem do czynienia z przewodowymi Logitechami GPro, które nie dość że były zamknięte to w dodatku strasznie naciskały na czachę.
Ogólnie nie jestem fanem akcesoriów gamingowych ze względu na zbyt dużą ilość rgb i przyciągający uwagę design, mimo wszystko wolę skromność.
Jest jednak wyjątek który mnie strasznie zaintrygował, mianowicie słuchawki SoundBlaster SXFI Air Gamer. Obsługują one bluetooth, połączenie USB, mini jacka, oraz karty pamięci. W zestawie dostajemy również 2 mikrofony, których możemy używać w zależności od sytuacji.
Mamy dotykowe gesty, które są łatwe do ogarnięcia, oraz wysokiej jakości komunikaty głosowe które nawet odczytują kolor podświetlenia.
Są to świetne słuchawki, których jednak używam sporadycznie ze względu na ich zamkniętą konstrukcję.
Appropo słuchawek niedługo pojawi się krótki wpis audio o SoundBlasterach SXFI theater, które wyglądają podobnie do air gamerów, ale mają tylko połączenie 2,4ghz oraz mini jacka i są biedne jeśli chodzi o komunikaty głosowe.
To by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy wpis.
Z fartem!

Tworzenie materiałów pochłania dużo czasu, dlatego jeśli możesz:
Kup mi kawę:
https://www.buymeacoffee.com/potatophones
Paypal:
https://www.paypal.com/paypalme/VIPPotato
Wspierając mnie pomagasz w rozwoju bloga, nick każdej osoby która mnie wesprze zostanie odczytany na początku kolejnego wpisu. Z góry dzięki!
Zapraszam także do komentowania oraz udostępniania.

Autor: Potato

Pasjonują mnie telefony i wszystko co związane z technologią.

4 komentarze do “Po godzinach: Trochę o słuchawkach”

  1. Dla mnie Creative to żadna audio rewelacja, już Jbl były lepsze o innych markach nie wspominając. Jedynie aurvana live mnie ciekawią, ale czy spodziewać się nie wiadomo czego nie wiem.

  2. A ja znam całkiem duzo, popularne są szczegolnie gamingowo, ale generalnie mają mniejsze opuznienia od BT więc ja też w nie dlugiej przyslości sobie takowe zapewne zprawię

  3. Ja osobiście nie spotkałem nikogo z niewidomych, co miał by takie ustrojstwo na dongiel. Klawiatury owszem, sam posiadam, ale o słuchawkach nie słyszałem.
    Sam mam na Bluetooth jedne kupione w Action. Całkiem niezły zasięg jak na cenę. Pół chaty obejmują. Opóźnienia mają, wiadomo, ale jak oglądam serial a chcę połazić po domu robiąc inne ważne rzeczy to strzał w 10.
    Jakość audio nie jest hq, ale nie o to w tym rozwiązaniu chodziło. Mają tyż wejście na kabla więc można korzystać tak jak ja na jednodniowych wyjazdach albo awaryjnie.
    Jak dla mnie osobiście opcja Bass boost to nieporozumienie w czymkolwiek. Wyjątek stanowi mikser, gdzie czasem, gdy nagranie jest go kompletnie pozbawione zdarza mi się lekko podbić ale to raczej jako szybka wstepna obróbka przy zgrywaniu materiałów z kaset.
    Jak jest jakaś impreza, gdzie się pije, to też wówczas lubię jak jednak ten bas jest obecny i fajnie łupie.
    Od słuchawek oczekuję dźwięku najbardziej zbliżonego do oryginału, ponieważ zdarza mi się pracować z audio zawodowo. Wymagam wówczas otrzymania dźwięku nieskompresowanego w celu wysłyszenia wszelakich nieprawidłowości i ich eliminacji.
    Tak samo wszelkie ulepszenia mam powyłączane, ale to akurat robi każdy, nawet niezbyt rozgarnięty informatycznie i dźwiękowo ślepy użytkownik, bo dodaje to opóźnień i innych takich.
    Najgorzej mają Ci z Dellami współczuję xD.
    Co natomiast się jeszcze tyczy słuchawek czyli tego, o czym wpis jest docelowo, to ja preferuję półotwarte. Tak, żeby jak wrzucę sobie coś do słuchania nie rozpraszały mnie niepotrzebne dźwięki, bądź gdy pracuję nad jakimś materiałem klawiatura się zanadto nie wcinała.
    Gdy ktoś do mnie podejdzie i da znać, że czegoś chce, to go usłyszę ale cenię sobie nawet jak nic nie robię święty spokój.
    Od lat korzystam z Viro Plus od SPC chyba teraz nazwę zmienili, ale to są słuchawki jak na cenę, jaką trzeba za nie zapłacić bardzo wiernie oddające dźwięk. Przyzwyczaiłem się z resztą do nich.
    Cały I rok realizacji (Montaż nagrań) na nich przerobiłem i myślę że z całkiem zadowalającym skutkiem.
    Z dousznych natomiast jestem wiernym użytkownikiem moich już nieco zdezelowanych, zmęczonych życiem słuchawek od Iphonea SE. Apple Airpotsy czy jak im tam, te na kablu na prawdę świetnie się sprawdzają, gdy nie ma miejsca na duże a jednak warto by mieć cokolwiek.
    Całkiem nieźle jak na fakt, że są one douszne przenoszą dźwięk. Jako jedyne, które dane mi było przez całe życie testować, całkiem nieźle radzą sobie też z dośćniskimi częstotliwościami.
    Wszelkich Airbutts, Xiaomi i innych takich nie testowałem, i nie zamierzam, gdyż nie pozwala mi na to zdrowie. Z racji na budowę ucha bardzo wyraźnie dano mi do zrozumienia, że jak nie chcę stracić audio bardziej niż mam je stracone dokanałowe powinienem sobie odpuścić. Z resztą i tak zero w tym wygody i nie wiem, jak można tego używać z powodzeniem.
    To najbardziej niszcząca słuch forma słuchawek. Powie to każdy laryngolog. Jak używa się po 2 3 h dziennie jeszcze jest do przeżycia ale ludzie, którzy nawet w takich śpią… No cóż… Powodzenia. Polecam już szukać se aparatów na przyszłość. 😀
    Wpis całkiem ciekawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink